Showing posts with label Food. Show all posts
Showing posts with label Food. Show all posts

Friday, 27 June 2014

Strawberry & Rhubarb Cheesecake


Koniec tego! Minęło półtora tygodnia bez nowego wpisu - karygodne! Dziś więc raczę Was bardzo smaczną nowością... Wspominałam o niej jakiś czas temu kiedy zakasałam rękawy i zabrałam się do wypiekania. Obiecałam też wtedy, że jeśli przepis pozytywnie zda test urządzony mu przez moje kubki smakowe, to dorzucę go tutaj w podwójnej wersji językowej. No i na dodatek słyszę ostatnio, że powinnam częściej dzielić się przepisami więc proszę bardzo - mówisz i masz!
Będziecie jedynie musieli wybaczyć mi dzisiejsze zdjęcia. Jako że dalej męczę się bez mojego laptopa i muszę radzić sobie bez porządnych programów do obróbki zdjęć, to coraz częściej polegam tylko na moim telefonie. Mam nadzieję, że nie pogniewacie się za ten jednorazowy (oby!) wybryk...

• • •

That's it! It's been a week and a half and not a single sign of a new post - simply unforgivable! That's why today I'm regaling you with a very delicious novelty... I've mentioned it a while ago, when I rolled up my sleeves and started baking it. I promised back then that, if the recipe will pass the flavour test on my taste buds, I will post it up here in a double language version. On top of it all, I've been hearing more voices telling me that I should start sharing more recipes with you and stop keeping them all to myself so, there you go - you want it, you have it!
The only thing that you will have to forgive me today are the images. I'm still 'laptopless' and need to make do of what I have. I don't have access to my beloved photo editing programmes and have to rely only on my phone more and more. That's why I really hope that you won't get angry with me for this (hopefully!) only time without proper photos...


Cheesecake, strawberries & rhubarbCheesecake, strawberries & rhubarb


Polską wersję językową przepisu możecie znaleźć po kliknięciu TUTAJ. Oryginał pochodzi ze świetnego Gotuję Bo Lubię, które sprawdza się za każdym jednym razem! Pomyślałam więc, że nie ma sensu przepisywać wszystkiego jeszcze raz na mojego bloga, skoro nie zmieniłam z oryginału ani jednej rzeczy. Smacznego!

• • •

The original recipe comes from a Polish blog and for those interested, you can find it after clicking THIS LINK.
For everyone of you waiting for the English version - bake and enjoy! And don't forget to share it with your friends and let me know how it turned out!

INGREDIENTS FOR THE DOUGH
• 3 cups all purpose flour
• 200g unsalted, soft butter
• 2/3 glass of sugar
• 1 egg
• 2 egg yolks
• 2 tablespoons sour cream

FRUIT LAYER
• 300g of rhubarb
• 250g strawberries
• 1/2 cup water (125 ml)
• 3/4 cup of sugar
• 40g all purpose flour
• 50g potato starch

CHEESECAKE LAYER
• 1kg cream cheese
• 3 tablespoons sour cream
• 3 large eggs
• 1 cup sugar
• 1 packet vanilla flavoured pudding mix


Cheesecake, strawberries & rhubarbCheesecake, strawberries & rhubarb


Knead the dough from all the DOUGH INGREDIENTS. If you find the dough too sticky, you can add a bit of flour but be careful not to overdo it - the dough should be soft, tender and easy to shape. Put the dough into the cake tin with a 26-28 cm diameter. Remember to fill both the bottom and the sides of the tin carefully. Place the cake tin with the dough in a fridge.

Cut the rhubarb and strawberries, mix them with the sugar and place them in a pot for around 15 minutes.

Place all of the CHEESECAKE LAYER ingredients in a large bowl and, using the mixer, mix well only until combined (around 30 seconds). Leave it on the side.

Go back to the rhubarb and strawberries. Put the pot on the stove and boil the fruit for around 10 minutes (until the juice comes out and the rhubarb is soft). In the meantime, combine both flours with water (do it carefully and make sure there are no clumps - using a blender might help) and pour it into the boiling fruit. Boil it over a slow fire only until the mixture becomes very thick. Put the hot fruit mix onto the tin with the dough, spread evenly and top it with the cheese mix.

Put the cake tin into the oven preheated to 180 degrees and bake for at least 75 minutes.
Once the cheesecake is baked, cool it down to a room temperature and let it sit in the fridge overnight. Decorate with fresh fruit before serving and enjoy!


Cheesecake, strawberries & rhubarb
Cheesecake, strawberries & rhubarb

Tuesday, 15 October 2013

Flower Festival

Toowoomba
Toowoomba
Złośliwe ptaki, które bardzo lubią podkradać jedzenie prosto z talerza.
Very mean birds that like stealing food nearly off people's plates.


Toowoomba
ToowoombaToowoomba
Toowoomba

W ostatni dzień naszego pobytu w Lockyer Valley, wybraliśmy się na wycieczkę do Toowoomby - największego, położonego wewnątrz kontynentu miasta Australii, wielkością porównywalnego do miast takich jak Bytom czy Rzeszów. Zaprowadził nas tam zbliżający się festiwal kwiatów na czas którego całe miasto zamienia się w kwitnący ogród, oraz kilka punktów widokowych porozrzucanych po całym mieście, z których roztacza się piękna panorama na całą okolicę, dlatego że miasto położone jest 700 metrów nad poziomem morza.
Po spędzeniu kilku godzin w mieście, wróciliśmy do miasteczka rodzinnego Eli'a żeby pożegnać się z rodziną (i naszymi dzielnie pozującymi nam dzień wcześniej kotami), i ruszyć w drogę powrotną do Brisbane, gdzie dotarliśmy późnym sobotnim wieczorem.

• • •

On the last day of our stay in Lockyer Valley, we went on a short trip to a neighbouring city, Toowoomba - one of the most populous Australian inland cities, even though it has only around 150.000 inhabitants. The major attraction that tempted us to go was an upcoming flower festival, for which the entire city becomes a blooming garden. While we were there, we couldn't miss out on a couple of lookouts with a picturesque view over the area - the city is located 700 metres above the sea level.
After spending a couple of hours in the city, we headed back to Eli's home town to say goodbye to the family (and the kitties that earlier modelled for us so patiently) and drove back to Brisbane.

ToowoombaToowoomba
Cała masa przeróżnych kwiatów cieszyła oko.
The advertising of the Flower Festival didn't disappoint and we got to admire a whole bunch of flowers.


Toowoomba
Toowoomba
Toowoomba
Picnic Point z pięknym widokiem na okolicę.
Picnic Point with a beautiful view over the area.

Następnego dnia, z samego rana postanowiliśmy wybrać się na targ, który podobnie jak ten w Mulgowie (kto nie widział klik) pełen był różnych różności, i zaopatrzyliśmy się w świeże warzywa i owoce. Jak już nacieszyliśmy oczy i nosy barwami i zapachami, wybraliśmy się później do Kangaroo Point, żeby rzucić okiem na samo centrum Brisbane.
• • •

The next morning we decided to check out one of the markets, which just like the Mulgowie one (for those who haven't seen - click) was full of odds and ends, and used the opportunity to stock up on fresh food and veggies. After pleasing our eyes and noses with all the pretty colours and beautiful smells of food, we made our way to Kangaroo Point, to have a look over Brisbane's city centre (aka CBD or Central Business District as Australians like to call it).

Brisbane
Zgodnie z Australijskim zwyczajem, nie warto marnować energię na całe słowo 'mandarines'. Znalezienie skrótu oszczędzi przecież tyle czasu i jest dużo łatwiejsze.
Just like with many other words in Australia, there's no point to waste energy on saying 'mandarins'. It takes way less time and is so much easier to find a shorter version
(not only when it comes to 'mandys').

Brisbane
Właśnie przez skorupkę, nigdy nie kupuję kokosa. Ale żeby nie męczyć się ze skorupką wystarczy kupić taki, który został już z niej obłuskany.
Exactly because of the hard coconut's shell, I can never be bothered to buy one. But there's a simpler solution then struggling with taking the shell off, just buying one without it.


Brisbane
Brisbane
Brisbane
Po spojrzeniu na rzekę Eli podsumował że odważni ci, którzy zdecydowali się pływać po rzece na kajakach. Przecież pływać z rekinami to chyba wątpliwa przyjemność.
After looking at the river, Eli just summed up that all those kayaking on the river are quite brave people because it's not much fun to kayak next to sharks.


Brisbane

Thursday, 10 October 2013

Mulgowie Markets

Mulgowie
Mulgowie
MulgowieMulgowie
W ostatni piątek wróciłam do Londynu. Przygotowana na siąpiący deszcz, wiatr zrywający czapki z głów i temperatury bliskie zeru mocno się zdziwiłam wychodząc z lotniska na 20. stopniową temperaturę. Czyżby u nas też zawitała wiosna?
Jednak początki, jak zawsze, wcale nie są takie kolorowe, jeszcze zanim wylądowałam nie dał mi o sobie zapomnieć niekończący się tłok miasta i samolot krążył pół godziny nad Londynem a mnie w głowie pojawiła się myśl 'Jeszcze dobrze nie wylądowałam, a już stoję w korku'. Wcale nie cieszyłam się na powrót i dużo szybciej niż się spodziewałam, przyzwyczaiłam się do dużo mniejszego ruchu, bezkresnej przestrzeni i podejścia do codzienności, w którym tak na prawdę niewiele rzeczy jest problemem. A przede wszystkim, towarzystwa Eli'a każdego dnia.
Czas już jednak wrócić do codzienności i zacząć podsumowywać i przekopywać się przez tony zdjęć przywiezionych z podróży.

• • •

I arrived back in London last Friday. Prepared for a heavy rain, wind that blows hats off peoples' heads and temperatures close to 0, I was very surprised to walk out of the airport into 20°C. Is it spring time for us too?
However beginnings are never easy and even before landing, endless crowds of London decided to give me a big hello while we were circling around the City for half an hour, stuck in the air traffic. 'I haven't even landed properly and I'm already stuck in a jam' - just popped into my head. I did not want to come back into the city and got used to the smaller amount of traffic, loads and loads of unbounded space and the 'no worries' attitude much sooner than I expected. Okay, who am I trying to trick? Having Eli's company on a daily basis was a winner.
Now it's time to go back to reality and start a recap of the trip and digging through piles of photos that I brought with me.

Mulgowie
Mills and Boon czyli australijskie harlekiny.
Mills and Boon, in other words, Australian women's romance novels.


Mulgowie
Golliwog czyli lalka, którą w Australii miało kiedyś chyba każde dziecko. W latach 60. wprowadzono na rynek ciasteczka czekoladowe o tej samej nazwie, jednak na początku lat dwutysięcznych 'golliwog' okrzyknięto nazwą rasistowską i nadano im nową nazwę 'scollywag', która została aż do dzisiaj.
Golliwog is a toy that probably every child in Australia used to have. In the 1960s, biscuits with the same name were introduced to the Australian market. However in 2000s, it was decided that the name has a negative, racist overtone and was changed to 'scallywag' which was kept until these days.


Mulgowie
Profiteroles, czyli pączki z ciasta na eklerki.
Profiteroles - doughnuts made of éclair dough.

Dziś dodaję zdjęcia z targu pełnego różnych różności, do którego wybraliśmy się do Mulgowie w czasie naszego pobytu w Lockyer Valley. Mulgowie to małe miasteczko położone zaledwie kilkanaście kilometrów od miasta rodzinnego Eli'a gdzie wróciliśmy po południu żeby zatrzymać się u jego rodziców i spędzić chwilę bawiąc się z kotami. W efekcie chwila przerodziła się w dwie godziny w czasie których niezmordowanie próbowaliśmy przekonać je do siedzenia nieruchomo przez sekundę i urządzić im małą sesję zdjęciową.

• • •

Today I'm posting some pictures from a market full of odds and ends in Mulgowie, that we went to during our stay in Lockyer Valley. Mulgowie is a little town, just a few minutes away from Eli's home town where we went to later in the afternoon to stop by his parents place and (among other things) give the cats a pat. In the end, a moment with cats turned into nearly 2 hours of tireless trying to convince them to sit still and give them a little photo-shoot.

Mulgowie Mulgowie Mulgowie
Targ w Mulgowie na pierwszy rzut oka przypomina trochę bardziej różnorodną wersję naszych polskich targów przepełnionych warzywami, owocami i ubraniami. Wyobraźcie więc sobie wizytę na typowym dla nas bazarze, wzbogaconym o używane książki, stragany z ciepłymi posiłkami i kącikiem dla Pani nucącej lokalne hity przy dźwiękach gitary. Dodajcie do tego pare krzeseł tu i tam, plotkujące panie siedzące przy kubku kawy, gwarne dzieci bawiące się kilka metrów dalej i co chwilę zaczepiających Was znajomych którzy przyjechali trochę na zakupy i chyba bardziej dla celów towarzyskich (jak zresztą 90% osób obecnych na targu). Jak się później okazało, wszystkie targi w Australii które miałam okazję odwiedzić mają bardzo podobny klimat i nigdzie nie brakuje muzyki wymieszanej z gwarem przekrzykujących się sprzedawców i plotkujących kupujących.

• • •

At first, Mulgowie market seemed much like many of London's (and not only) countless street markets packed with food, clothes and other bits and pieces. But there's many more differences than there seemed to be at a first glance.
Imagine a visit at a street market filled with all those things that I just mentioned, add a couple of stalls with warm food, a corner for a lady singing songs to the melody of a guitar that she's playing, a couple of chairs here and there, ladies gossiping at a cup of coffee, cheerful kids playing few metres away and friends, who came there to do a bit of shopping and a bit more of socializing (like 90% of others present), stopping by to say hello. As I later found out, every market in Australia that I got to visit, has the exact same feel to it. Once visiting, you can't miss out on some live music mixed with a buzz of sellers trying to outscream each other and gossiping shoppers.

Mulgowie
Mulgowie
Chocolate i Velcro nie zawiedli i wiernie pozowali do naszych zdjęć. Chyba podobało im się bycie w centrum uwagi.
Cholocale and Velcro didn't let us down and patiently kept posing to our photos. I like to think that they liked the attention.


Mulgowie
Mulgowie
Mulgowie
Mulgowie

Thursday, 12 September 2013

Parmegiana

Parmegiana
Parmegiana
Parmegiana

Zanim zacznę dawkować Wam zdjęcia, pierwsze spostrzeżenia i odczucia z południowej półkuli, kraju kangurów, misi koala i wszelkiego rodzaju stworzeń które mogą zabić, podzielę się ostatnimi zdjęciami zrobionymi przed wyjazdem z Londynu.
Któregoś razu, znajoma włoszka z pracy zorganizowała obiad na którym pochwaliła się swoimi bezbłędnymi umiejętnościami kulinarnymi. Spośród całego stołu zastawionego samymi pysznościami, mnie posmakowała Parmegiana - zapiekanka z bakłażana która do złudzenia przypomina lasagne, tyle że bez makaronu. Wyciągnęłam więc od koleżanki przepis i pewnego popołudnia ugotowałam właśnie to. Przepis jest bardzo prosty, a warty uwagi szczególnie dlatego, że często brakuje nam pomysłów na to jak w dobry, prosty i smaczny sposób wykorzystać bakłażany. Na dodatek przygotowanie całości nie zajmuje dużo czasu.
• • •

Before I'll start sharing all the photos and first perceptions and feelings towards the southern hemisphere, the country of kangaroos, koalas and all sorts of animals that can kill, I'll share some of the last photos that I took in London before my departure.
One of these days, an Italian friend from work has organized dinner where she showed off her immaculate cooking skills. Out of a whole bunch of delicious dishes, my favourite quickly became a Parmegiana - baked version of aubergine with tomato sauce and cheese that reminded me of a healthier version of lasagne. I got the recipe out of my friend and tested it out myself one afternoon. The recipe is very simple and worth trying out especially that most of the time we lack ideas on how to use aubergine in an interesting way. And to make it all even better, cooking it doesn't take up much time.

ParmegianaParmegiana
Parmegiana
ParmegianaParmegiana

Wednesday, 28 August 2013

Rhubarb Pie

Rhubarb
Rhubarb Rhubarb

Któregoś dnia zachciało nam się drożdżówki. Takiej prawdziwej, domowej drożdżówki. Na dodatek z rabarbarem i z posypką. Nie miałam więc innego wyjścia jak podjąć się wyzwania i zaczęłam poszukiwania idealnego przepisu na ciasto drożdżowe.
W lodówce brakowało świeżych drożdży, w szafce za to królowały te suche. Po chwili zastanowienia i trudnych matematycznych obliczeń (czy wspominałam już że matematyka to zdecydowanie moja pięta achillesowa?) doszłam do wniosku że z braku laku lepsze i to i postanowiłam zmodyfikować przepis i wykorzystać drożdże w proszku (jak się później okazało wcale nie najlepszy pomysł).
Do dziś nie wiem co poszło nie tak i po wypróbowaniu kilku różnych przepisów, teraz obwiniam o wszystko piekarnik. Może to jednak nie wina drożdży i mąki że moje ciasto nie było takie, jakbym sobie zażyczyła. Wiem, nieudanym ciastem nie powinnam się tutaj chwalić, ale zdjęcia wyszły nie najgorsze więc czemu by się nie podzielić? Następnym razem zmodyfikuję jeszcze kilka rzeczy i obiecuję, że upiekę idealną drożdżówkę jak u mamy!
Niestety, nie pamiętam którego przepisu używałam przy wypieku ciasta z dzisiejszego posta, jednak w moich próbach zmierzyłam się między innymi z tym (które okazało się najbliższe ideałowi) oraz tym.
• • •

One of those days we had a craving for a bun. This real, home-made kind of bun. With some rhubarb and crumble on top. I didn't have a choice but to take up the challenge and I started my search for a perfect bun recipe.
My fridge wasn't stocked up with any fresh yeast, but instead I had plenty of dried yeast in the food cupboard. After taking a second to think and carry out some complicated mathematical calculations (have I ever mentioned before that maths is my Achilles' heel?) I decided that better dried yeast than nothing and decided to use them instead (as I later found out, not the smartest idea).
I still can't figure out what went wrong and after many attempts to finding the right recipe I now blame the oven. Maybe it wasn't yeast's or flour's fault that my cake didn't turn out the way I wanted it to be. I know that botched cake isn't something that I should boast about here, but surprisingly photos turned out quite well so why not post them? Next time, I will change few more things around and promise, I'll make a perfect bun, like mums can do!
Sadly, I can't remember which recipe I used when making the cake from today's post. But in my many attempts I faced those two: click 1 & click 2 - both in Polish.


Rhubarb
Rhubarb
RhubarbRhubarb
Po prawej, pierwszy etap przygotowywania schłodzonych napojów - świetnego dodatku do ciasta w upalny dzień.
On the right, first stage of preparing some chilled drinks - an amazing addition do the cake on a hot summer day.