Showing posts with label Queensland. Show all posts
Showing posts with label Queensland. Show all posts

Saturday, 11 January 2014

Down South


Gold Coast
Nasz dzień zaczął się na Gold Coast, z imponującym widokiem z balkonu.
Our day started off in Gold Coast and with an impressive view from the balcony.

Gold Coast
Gold Coast
Po czym stopniowo zaczęliśmy przemieszczać się coraz bardziej na południe, po drodze z ukrycia obserwując przygotowujących się
do akcji surferów i plażowiczów.
Then we slowly started heading south and from hiding watched the surfers and sunbathers preparing to action.

Gold Coast

Od mojego ostatniego wpisu minęły już dwa miesiące. O zgrozo, nawet nie wiem kiedy minęły! Mam wrażenie że Londyn niczym pasożyt pochłania tony czasu - najczęściej chyba na przemieszczaniu się z jednego miejsca w mieście do drugiego. Pochłania tony energii i zapału - na zarabianiu na życie robiąc to, co w 99% przypadków nijak ma się do prawdziwej pasji. Zapewnia tyle stresów ze swoimi wygórowanymi cenami w każdej możliwej dziedzinie życia - aspekt z którego niezadowolone jest chyba, i głośno przyzna się do tego, pewnie jakieś 95% osób mieszkających w tym mieście. I w moim osobistym przypadku, pochłania tyle czasu i energii które trzeba włożyć w skończenie studiów - mieli rację kiedy straszyli, trzeci rok na prawdę jest trudny! Gdyby pogoda była choć trochę lepsza, przynajmniej łatwo byłoby skupić się na dobrych stronach.
No dobrze, może narzekania wystarczy bo chyba zbytnio się rozpędziłam. Lepiej będzie wspomnieć o wszystkich pozytywach mijających miesięcy. A tych na szczęście nie brakowało!
Profesjonalnie najważniejszy jest chyba pierwszy poważny projekt związany z fotografią który nadchodzi już w przyszły weekend. Mam nadzieję, że im bardziej będzie się całość rozwijać, tym więcej będę mogła zdradzić, a z czasem może i podzielić się niektórymi zdjęciami. Sama jeszcze trochę nie dowierzam że będę miała okazję wziąć w nim udział i zaczynam się już powoli poważnie ekscytować - i stresować, bo to dla mnie dość nowe doświadczenie.
A z kolei jeśli chodzi o niedaleką przeszłość to dopiero co dobiegła końca moja i Eli'a przerwa świąteczna. Po drodze na mój Śląsk, gdzie wraz z obydwoma naszymi rodzinami udało nam się spędzić Święta, urządziliśmy sobie mały objazd i zahaczyliśmy o Weronę (która okazała się naszym faworytem), Wenecję i (a jakże by inaczej) Wiedeń, które były ostatnimi miejscami jakie odwiedziliśmy przed długą przerwą w podróżowaniu, jaka szykuje nam się na ten rok.

• • •

It's been two months since the last time I posted up on the blog. Oh blimey, I don't even know where it's all gone! I feel that London, nearly like a parasite, eats up tons of free time - mostly by commuting and trying to get from one place to another. Eats up tons of energy and enthusiasm - by trying to make a living in 99% of the cases doing what doesn't stand close to our real passions. Provides so much stress with its' overpriced costs of living - an aspect that I’m sure a large percentage of London's inhabitants isn't happy about and would agree with that related stress. And in my case, eats up a lot of time and energy that need to be put towards graduating - they were right when they said that the third year of uni will actually be difficult! If the weather was at least a tiny bit better than maybe it would be easier to focus on the good sides.
But okay, maybe that's enough of all the complaining because it seems like that's all I've been doing so far. I think it would be much better to mention all the positives of those past months. And there have been quite a few!
The most important professionally, is probably my first big photography project that's coming up this weekend. I hope that the more it progresses, the more I'll be able to share with you and with time, maybe even share some photos! I think I don't really believe myself that I'm going to be a part of it and I'm starting to get very excited - mostly because it will be a whole new experience for me.
When it comes to the recently passed weeks, Eli and I have just come back from our Christmas Break that we got to spend with our families in my home town in Poland. But before we got there, we took a little detour and visited Verona, Venice and (quite unsurprisingly) Vienna - our last trip before taking some time off of travelling this year.


Gold Coast
Gold Coast
Dotarliśmy aż do granicy stanowej pomiędzy Queensland i Nową Południową Walią, zwanej także Point Danger i obserwowaliśmy jak fale rozbijają się o skały które niegdyś zobaczył kapitan Cook i zdecydował że są na tyle niebezbieczne (stąd nazwa), że pożegluje dalej na południe.
W ten sposób dotarł do sławnej Botany Bay, czyli Sydney.
We made it to the state border between Queensland and New South Wales, also known as Point Danger, and watched the waves smashing against the rocks - the rocks that Capitan Cook saw back in the day. However, he decided that they are too dangerous and sailed further south.
That's how he made it to famous Botany Bay which gave a start to Sydney.


Byron Bay
Aż w końcu dotarliśmy do, tak szczegółowo opisanej przeze mnie dziś, Byron Bay.
Until we eventually made it to, a very well described by me today, Byron Bay.

Byron Bay


Tymczasem, wracając do tematu, czas podzielić się kolejnymi zdjęciami zrobionymi na południowej półkuli.
Na zakończenie naszej wycieczki na wybrzeże (o której dawno, ale pisałam tutaj :) ), ubzdurałam sobie że za wszelką cenę muszę zobaczyć osławione przez wszystkich Byron Bay. Miało być tak wspaniale, tak ekscytująco i niesamowicie. Miały być niezapomniane widoki na ocean i przepiękne plaże. Czasem nie warto zapominać jakimi bajkopisarzami potrafią być inni turyści (albo po prostu jak odmienne są gusta?). Okazało się, że Byron Bay stało się chyba moim największym rozczarowaniem całego wyjazdu do Australii. W drodze do sławnej zatoki, udało nam się zatrzymać w kilku miejscach, którym Byron Bay do pięt nawet nie dorastało. Pewnie po części, miałam szczęście zobaczyć te miejsca dzięki mojemu przewodnikowi. Ale wiem, że po części zwyczajność Zatoki Byrona, wynika z tego, że nie rożni się niczym od większości takich zatok rozsianych jak grzyby po deszczu na całym australijskim wybrzeżu. Przy czym ich przewaga polega na tym, że umieszczone są z dala od hord turystów.
Przypuszczam że cała moda na Byron Bay wywodzi się tylko i wyłącznie z tego, jaki typ 'podróżników' (choć w tym kontekście to jednak duże słowo) przyciąga okolica. Miasteczko i zatoka od zawsze słyną z zabawy, zrelaksowanego trybu życia jaki prowadzą ci, którzy to miejsce odwiedzają i niezliczonych hippisów których widać na każdym kroku i którzy (nie potrafiłam pozbyć się tego wrażenia) stali się jedną z głównych atrakcji Byron Bay. Tak więc przypuszczam, że wszystko zależy od prostego 'co kto lubi'.
I jak widać, różni turyści z różnych powodów ściągają do okolicy. Coraz tłoczniej tam od 'wannabies', szalonych szesnastek które odpicowane jak na ostrą imprezę, dumnie pozują do 'selfie' z plażą w tle. Ale nie brakuje też tych poszukujących spokoju i bliskości natury, o którą coraz trudniej. A, że definicja tego co dobre dla każdego brzmi inaczej, jeszcze przez długi czas nie zabraknie w Zatoce turystów, nawet jeśli tak jak ja, przyjechali obejrzeć miejsce znane im z opowiadań. Ja z kolei po popełnieniu szkolnego błędu, wyciągnęłam nauczkę na przyszłość - nie zawsze ufaj temu 'co ludzie powiedzą'.

• • •

Meanwhile, I think it's about time to come back to the original topic of the post and introduce you to some more photos that I took on our visit to the Gold Coast area.
I insisted to make Byron Bay the last stop of our trip south (that I was writing about quite a while ago, click here to refresh the memories ;) ). I'm pretty sure that at one point before heading to Australia, I lost count of all of my work colleagues and guidebooks saying that the Bay is a must-see! It was supposed to be such an amazing, exciting and unforgettable experience. There were supposed to be pristine views of the coast and the ocean. And it sure was unforgettable, but for the wrong reasons. Sometimes it's worth not to forget how much of storytellers can fellow travellers be (maybe it's also a matter of personal taste?). All in all, Byron Bay turned out to be, I think, my biggest disappointment of the entire trip to Australia. On our way to the Bay we got to stop by places that Byron Bay shouldn't even attempt to hold a candle to. I do realize that to an extent I got lucky and was able to see those sights thanks to my guide. But I also realize that the ordinariness of the area comes down to the fact that it doesn't stand out much from other, countless places like this that are spread all over the coast - the one condition is you need to know where to look. Better yet, in many cases those sights have an advantage of having no tourists around.
I'm assuming that the whole hype for Byron Bay has a lot to do with the types of 'travellers' (however I feel that in this context it's too big of a word) that it attracts. The town and the bay have long been a symbol of a party destination, relaxed lifestyle and countless hippies that you still (or even more today) get to see on many occasions and that I felt became a main attraction for the place. So maybe I should say, it all depends on a simple 'who likes what'.
Quite evidently different tourists arrive at Byron for different reasons. It becomes more and more crowded from the 'wannabies', crazy 16-year-olds who dolled up for a long night of partying hard proudly pose for a cute 'selfie' with the beach in the background. But contradictory to them, you can't miss out on those who are evidently looking for some piece of mind, quietness and closeness of the nature - that may be a bit difficult to get that these days. As the definition of what's good has a different meaning to everyone, I'm sure the Bay won't be missing out on tourists for quite a long time - even if like me, they'll only visit what friends told them about. I on the other hand, after making a silly mistake, decided to draw conclusions for the future and not always trust in 'what will people say'.

Byron Bay
Takich widoków na żadnym wybrzeżu chyba nie brakuje.
These views are a must on nearly every coast.

Byron Bay
Byron Bay
Jedyną rzeczą która w Byron Bay nie rozczarowała był wzburzony ocean.
The only thing that didn't turn out to be disappointing in Byron Bay was the Ocean.

Byron Bay
No dobrze, i niebo też. Autorstwa Eli'a.
Okay, and the sky. Taken by Eli.

Untitled
Później, powoli skierowaliśmy się na z powrotem na północ, przejeżdżając przez malutkie wioski i malownicze doliny, mijając za oknem tak piękne widoki, na które nie mogłam się napatrzeć.
And then we slowly started heading up north, going through little villages and beautiful valleys. With the views so beatiful that were
impossible to get tired of.


Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Na koniec czekała nas jeszcze wycieczka po parku narodowym, lesie deszczowym mającym około 2000 lat. Jak się później okazało, wycieczka nie była chyba najtrafniejszym pomysłem.
A trip around a national park, a 2000 year old rainforest, was the last point of the day. As it later turned out, it wasn't neccesarily the best idea.

Untitled
To właśnie tam spotkaliśmy węża, który wśród moich znajomych i rodziny owiany jest już legendą. I gdyby nie to że tą legendą się stał, to z przyczyn czysto estetycznych to zdjęcie nigdy by na blogu nie zawitało.
The park was were we saw 'the' snake, that among my friends and family already became a legend. And if not for the fact that it's a legend, I would never upload this photo to the blog - for very obvious, aesthetic reasons.

Wednesday, 6 November 2013

Surfer's Paradise

Gold Coast
Gold Coast
Na samym wjeździe do Gold Coast przywitały nas widoki które z automatu sprawiły, że moje skojarzenia poszybowały do serialu 'Dexter'.
Views nearly like straight from 'Dexter' said hello to us while entering Gold Coast.

Gold Coast
Na samym początku wycieczki, Eli zabrał mnie do the Spit. I jak się później okazało, miejsce nie bez powodu nosi właśnie taką nazwę. Fale są tam tak wysokie, że na całej długości z każdej strony pluje wodą.
As the first point of our trip Eli took me to the Spit. Which isn't called the Spit for no reason - the Ocean waves are so high and strong that it simply spits with water.

Gold Coast

Do edytowania zdjęć z dnia spędzonego w Brisbane zbierałam się już blisko dwa tygodnie. W którymś momencie, stwierdziłam w końcu, że nie ma sensu nic robić na siłę i postanowiłam póki co ominąć temat. W zamian za to, przyszła dziś pora na Raj Surferów.
Jeszcze przed moim przyjazdem, zaplanowaliśmy dokładnie który weekend spędzimy na wybrzeżu. Pogoda dopisywała nam od czasu mojego przyjazdu więc tradycyjnie, z momentem wyjazdu na Gold Coast, niebo zasnuły chmury i temperatura spadła. Już wiedzieliśmy że zdecydowanie możemy zapomnieć o plażowaniu. Na całe szczęście plażowanie udało nam się odbić innego dnia, a w czasie wyjazdu zobaczyć pare ciekawych miejsc (i węża).

• • •

It took me nearly two weeks to start editing photos from a day out in Brisbane. At one point, I decided to just give it up and skip the topic, because otherwise it would have taken me another two months to finally post it up. Instead, Surfer's Paradise got it's 5 minutes.
Long before I arrived in Australia, we've planned all of our weekends properly and chose the one that we will spend at the coast. The weather was perfect for the entire first two weeks of my stay and quite unsurprisingly, with the moment of the departure for Gold Coast, clouds have covered the sky and temperatures dropped. That's when we instantly knew we can forget about spending an afternoon at the beach. Very luckily, we managed to do that another day and instead see a lot of interesting places (and a snake) while we were at the coast.


Gold Coast
Gold Coast
Każdy powinien nauczyć się jak surfować!
Everybody should learn how to surf!

Gold Coast
Gold Coast
The Spit w całej swojej okazałości.
The Spit all the way through.

Gold Coast
Gold CoastGold Coast
Po prawej - kod surferów. Świetny pomysł na to, żeby zadbać o bezpieczeństwo i uniknąć nieporozumień co do tego jak się zachować na wodzie.
On the right - surfer's code. An excellent idea to make surfers aware, try to make surfing safe and avoid misunderstandings as to how to behave once on the water.
Gold Coast Gold Coast
Piękne widoki i już nie takie ładne efekty na otoczenie. Szkoda że jadąc i do Australii, są turyści którzy decydują się na zatrzymanie się w odciętym od miejscowych realiów miasteczku przekształconym w bańkę w której zamykają się przyjezdni. Bańkę, która na dodatek niszczy środowisko i z roku na rok coraz bardziej się rozbudowuje.
Pretty views and not such pretty impacts on the surroundings. It's a big pity that even when going to Australia, there are tourists who decide to stay in a big resort that's cut out from the local life and transformed into a bubble in which tourists lock themselves. A bubble that expands from year to year and destroys the environment.

Gold Coast
Przejechaliśmy przez miasto wieżowców i wraz ze słońcem chowającym się za chmury pojechaliśmy dalej na południe, w kierunku miasteczka w którym mieliśmy się zatrzymać na noc.
We drove through the city of skyscrapers and together with the sun hiding away behind the clouds, we headed further south towards the town where we stayed over the night.

Gold Coast
Całkiem przypadkiem znaleźliśmy park ze ścieżką prowadzącą na punkt widokowy z którego roznosiły się piękne widoki na wybrzeże. Nie zastanawiając się zbytnio, ruszyliśmy w drogę i dopiero po chwili dotarło do mnie że w takim miejscu najpewniej roi się od pająków. Tak więc skończyło się na tym, że przez całą drogę oglądałam się za siebie i czekałam aż spadnie na mnie pająk albo znajdzie się wąż, który wyskoczy zza rogu. Ale widoki wynagrodziły cały stres.
We accidentally found a little park with a path up the hill with an amazing viewpoint over the coast at the top of it. Not thinking too much, we went for a walk and only after a while I realized that in a place like this there must be spiders. A lot of spiders. So it all ended up with me constantly wondering if there will be a snake or a spider that will jump on me. But all the views were an amazing reward for the stress on the way up.

Gold Coast
Gold Coast
Gold Coast
Gold Coast
Gold Coast
Całkiem przypadkiem załapaliśmy się jeszcze później na podglądanie koali.
Completely by accident we had a chance to do some secret koala watching.

Gold Coast
Gold Coast
A kiedy dotarliśmy do celu naszej podróży, wybraliśmy się jeszcze na mały spacer wzdłuż plaży gdzie przy okazji udało mi się zrobić jeszcze kilka zdjęć.
And when we got to our final destination for that day, we went for a little walk down the beach and made sure to snap some photos.

Gold Coast
Gold Coast

Tuesday, 15 October 2013

Flower Festival

Toowoomba
Toowoomba
Złośliwe ptaki, które bardzo lubią podkradać jedzenie prosto z talerza.
Very mean birds that like stealing food nearly off people's plates.


Toowoomba
ToowoombaToowoomba
Toowoomba

W ostatni dzień naszego pobytu w Lockyer Valley, wybraliśmy się na wycieczkę do Toowoomby - największego, położonego wewnątrz kontynentu miasta Australii, wielkością porównywalnego do miast takich jak Bytom czy Rzeszów. Zaprowadził nas tam zbliżający się festiwal kwiatów na czas którego całe miasto zamienia się w kwitnący ogród, oraz kilka punktów widokowych porozrzucanych po całym mieście, z których roztacza się piękna panorama na całą okolicę, dlatego że miasto położone jest 700 metrów nad poziomem morza.
Po spędzeniu kilku godzin w mieście, wróciliśmy do miasteczka rodzinnego Eli'a żeby pożegnać się z rodziną (i naszymi dzielnie pozującymi nam dzień wcześniej kotami), i ruszyć w drogę powrotną do Brisbane, gdzie dotarliśmy późnym sobotnim wieczorem.

• • •

On the last day of our stay in Lockyer Valley, we went on a short trip to a neighbouring city, Toowoomba - one of the most populous Australian inland cities, even though it has only around 150.000 inhabitants. The major attraction that tempted us to go was an upcoming flower festival, for which the entire city becomes a blooming garden. While we were there, we couldn't miss out on a couple of lookouts with a picturesque view over the area - the city is located 700 metres above the sea level.
After spending a couple of hours in the city, we headed back to Eli's home town to say goodbye to the family (and the kitties that earlier modelled for us so patiently) and drove back to Brisbane.

ToowoombaToowoomba
Cała masa przeróżnych kwiatów cieszyła oko.
The advertising of the Flower Festival didn't disappoint and we got to admire a whole bunch of flowers.


Toowoomba
Toowoomba
Toowoomba
Picnic Point z pięknym widokiem na okolicę.
Picnic Point with a beautiful view over the area.

Następnego dnia, z samego rana postanowiliśmy wybrać się na targ, który podobnie jak ten w Mulgowie (kto nie widział klik) pełen był różnych różności, i zaopatrzyliśmy się w świeże warzywa i owoce. Jak już nacieszyliśmy oczy i nosy barwami i zapachami, wybraliśmy się później do Kangaroo Point, żeby rzucić okiem na samo centrum Brisbane.
• • •

The next morning we decided to check out one of the markets, which just like the Mulgowie one (for those who haven't seen - click) was full of odds and ends, and used the opportunity to stock up on fresh food and veggies. After pleasing our eyes and noses with all the pretty colours and beautiful smells of food, we made our way to Kangaroo Point, to have a look over Brisbane's city centre (aka CBD or Central Business District as Australians like to call it).

Brisbane
Zgodnie z Australijskim zwyczajem, nie warto marnować energię na całe słowo 'mandarines'. Znalezienie skrótu oszczędzi przecież tyle czasu i jest dużo łatwiejsze.
Just like with many other words in Australia, there's no point to waste energy on saying 'mandarins'. It takes way less time and is so much easier to find a shorter version
(not only when it comes to 'mandys').

Brisbane
Właśnie przez skorupkę, nigdy nie kupuję kokosa. Ale żeby nie męczyć się ze skorupką wystarczy kupić taki, który został już z niej obłuskany.
Exactly because of the hard coconut's shell, I can never be bothered to buy one. But there's a simpler solution then struggling with taking the shell off, just buying one without it.


Brisbane
Brisbane
Brisbane
Po spojrzeniu na rzekę Eli podsumował że odważni ci, którzy zdecydowali się pływać po rzece na kajakach. Przecież pływać z rekinami to chyba wątpliwa przyjemność.
After looking at the river, Eli just summed up that all those kayaking on the river are quite brave people because it's not much fun to kayak next to sharks.


Brisbane