Showing posts with label Morocco. Show all posts
Showing posts with label Morocco. Show all posts

Thursday, 8 March 2012

Let's Go Skiing

Let's Go Skiing


Planowałam dodać tego posta we wtorek, podkreślając w ten sposób pierwszą rocznicę bloga. Jednak moje przeziębienie wymknęło się spod kontroli i leżąc w łóżku z przeszło 39 stopniową gorączką nawet mi to nie było w głowie.
Tak więc post jest z dwudniowym opóźnieniem, niemniej rok bloga minął a mnie znów nie chce się wierzyć, że czas leci tak szybko. Serdecznie dziękuję wszystkim tym którzy zaglądali tu przez ten cały rok, bo regularna liczba odwiedzin jest rzeczą, która mnie zdecydowanie motywuje do pisania tutaj. I dziękuję również tym, którzy piszą coś od czasu do czasu, bo nie ma nic przyjemniejszego w prowadzeniu bloga, niż czytanie Waszych opinii, czy tego co przychodzi Wam na myśl w kontekście napisanego przeze mnie posta.

I planned to add this post on Tuesday, at the same time emphesizing the first anniversary of the blog. But my cold got a bit out of control and while lieing in bed with over 39-degree fever, adding a post was the last thing I could think about.
And this way there is a post, with a two-day delay, nevertheless one year passed and again, I can't believe that time is running so quickly. Big "Thank You!" to all of you who kept visiting this blog throughout the whole year, because for me a growing (or stable) amount of visits is something that motivates me to writing here. And another "Thank you" to those, who decide to write here something, every once in a while, becuase there is nothing more pleasant in running the blog from reading what's on your mind.


Let's Go Skiing


Kto by pomyślał, że Maroko może być idealnym miejscem do jazdy na nartach? Kiedy słyszy się "Maroko" na myśl przychodzi raczej słońce, palmy, piękna pogoda a niekoniecznie stoki i ośrodek narciarski. Tego dnia jechaliśmy wąskimi drogami pomiędzy stromymi zboczami Wysokiego Atlasu, żeby w końcu dotrzeć do Oukaimeden, najbardziej znanego ośrodka narciarskiego w Maroku, mieszczącego się niecałą godzinę drogi na południe od Marrakeszu.

Who would have thought that Morocco could be a skiing destination? When you hear Morocco, the first thing that comes to your mind is sun, palm trees and amazing weather but not ski slopes and ski resorts. This day was a fun part of our trip, going through some narrow roads of High Atlas in order to eventually reach Oukaimeden, the most famous skiing resort of Morocco, around an hour drive South from Marrakech.

Let's Go Skiing

Let's Go Skiing

Let's Go Skiing

Let's Go Skiing

Let's Go Skiing

Let's Go Skiing

Let's Go Skiing

Let's Go Skiing

Let's Go Skiing

Let's Go Skiing

Wszechobecna w Maroku herbata miętowa. Zawsze jest bardzo mocna, bardzo słodka i smakuje zupełnie inaczej niż ta, którą pije się u nas. Oprócz świeżych liści mięty, dodaje się do niej także odrobinę czarnej herbaty.
Mint tea that is a must in Morocco. It's always very strong, very sweet and tastes different than the one that is known in Europe. Except for the fresh leaves of mint, there is also some black tea added to it.

Wednesday, 29 February 2012

Marrakech, Here We Come!

Marrakech, Here We Come!

Marrakesz jest jednym z najżywszych miast jakie kiedykolwiek odwiedziłam. Eksploduje kolorami, energią, różnorodnością dźwięków które mogą kojarzyć się z Marokiem a kultura, tak odmienna od europejskiej jest widoczna na każdym kroku. Pozorny chaos panujący dookoła jest tak niesamowicie mylący, bo pomimo niego każdy zdaje się dokładnie wiedzieć co robi. Miasto zdecydowanie mnie nie zawiodło!

Marrakech is one of the liveliest cities I've ever been to. It's exploding with colours, energy, all kinds of sounds that come up to your mind when you think about Morocco and the culture that is different from European is visible in every area of life. The chaos that is everywhere is quite deceptive because people don't seem to be influenced by it. The place didn't disappoint me at all!

Marrakech, Here We Come!
Marrakech, Here We Come!
Marrakech, Here We Come!
Marrakech, Here We Come!
Marrakech, Here We Come!
Marrakech, Here We Come!
Marrakech, Here We Come!
Marrakech, Here We Come!
Marrakech, Here We Come!
Marrakech, Here We Come!
Widok z restauracji na dachu budynku, gdzie tego dnia jadłyśmy obiad.
View from the rooftop restaurant where we had our lunch that day.
Marrakech, Here We Come!

Więcej zdjęć na moim Flickerze.
You'll find some more pictures on my Flickr account.

Monday, 27 February 2012

A Stop in Taroudant

A Stop in Taroudant

Po dwudniowym pobycie w Agadirze wyruszyliśmy w drogę do Marrakeszu, który był najbardziej oczekiwanym przeze mnie punktem naszej podróży. Jednak nie od razu pojechaliśmy do tego pełnego energii miasta. Po drodze zatrzymaliśmy się w mieście Taroudant, który był przedsmakiem tego co zobaczymy w Marrakeszu. Samo miasto znane jest właśnie pod taką nazwą - Mały Marrakesz.

After two-day stop in Agadir we set off to Marrakech, the part of the trip that I was most excited about. But instead of going straight to that vibrant city we stopped in Taroudant, where we got to see what was the foretaste of Marrakech. The town is acutally known as Little Marrakech.

A Stop in Taroudant
A Stop in Taroudant
A Stop in Taroudant
Ściany mediny, czyli starego miasta.
The walls of medina, which is an old part of the town
A Stop in Taroudant
A Stop in Taroudant
A Stop in Taroudant
A Stop in Taroudant
A Stop in Taroudant
A Stop in Taroudant
I wszyscy wiedzą, że to CocaCola. Na całe szczęście opisana była też alfabetem łacińskim.
And everyone knows it's CocaCola. Luckily it was written in latin alphabet as well.
A Stop in Taroudant
Marokański Kebab (albo raczej to, co z niego zostało). Byłyśmy tak głodne, że zorientowałam się, że nie zrobiłam zdjęcia dopiero po fakcie.
Moroccan Kebab (or what's left of it). We were so hungry, that I realised I didn't take a picture well after we started eating.
A Stop in Taroudant
A Stop in Taroudant
Malowniczy i zapierający dech w piersiach widok na Średni Atlas.
Picturesque and breathtaking view of Middle Atlas.

Friday, 24 February 2012

Ariving in Agadir

Maroko było miejscem, w którym spędziłam ostatni tydzień. Pojechałam tam na wycieczkę będącą częścią moich tegorocznych zaliczeń na uczelni i teraz, kiedy myślę o ostatnich dniach a później spoglądam za okno nie mogę uwierzyć że jeszcze wczoraj byłam w miejscu z niesamowitym słońcem i 24°C.
Zdjęcia, którymi dzielę się z Wami dzisiaj zrobiłam w Agadirze, mieście w którym zaczęliśmy naszą "wyprawę". Spędziliśmy tam tylko dwa dni, ale to w zupełności wystarczyło żeby zwiedzić to miasto i porządnie się nim znudzić. Nie podobał mi się mas turystyczny klimat tego miejsca z całą masą hoteli all-inclusive i praktycznie całkowity brak kultury marokańskiej. Mimo to, dobrze było zobaczyć, że Maroko ma do zaoferowania i takie miejsca.

Morocco was the place where I spent last week. The trip was part of my degree and there are loads of assignments connected with it, but for now I look back to the recent days and when I look outside of my window I can't believe that only yesterday I was in a place with amazing sun and 24°C.
Pictures that I'm sharing with you today were taken in Agadir, which was our first stop in Morocco. We've been there only for two days but it was just enough to see the town and get tired of it. I didn't like this typically mass tourism resort with loads of all-inclusive hotels and almost no sign of Moroccan culture. Still, it was good to see that Morocco has places like that on offer.


Ariving in Agadir
Dzień zaczęłiśmy w porcie, przekonując się, że turystyka nie jest dla Agadiru wszystkim.
We started off at Agadir's port which showed us that there is much more to Agadir than tourism.
Ariving in Agadir
Ariving in Agadir
Później pojechaliśmy na bardzo turystyczny punkt widokowy. Mimo wszystko widok był niesamowity...
After that, we carried on to a very touristy observation point. Nevertheless, the view was absolutely stunning...
Arivin in Agadir
Ariving in Agadir
Ariving in Agadir
Ariving in Agadir
Ariving in Agadir
Żółte w NY, czarne w Londynie, czerwone w Agadirze. Kolor taksówek zmienia się chyba w zależności od klimatu.
Yellow in NY, black in London, red in Agadir. Guess the cab colour changes depending on the climate.
Ariving in Agadir
Souk w Agadirze był na prawdę mały w porównaniu z tym z Marakeszu.
Souk in Agadir was really tiny comparing to the one in Marrakech.
Arriving in Agadir
Ariving in Agadir
Naszą przerwę na lunch spędziłyśmy na plaży. Czy może być coś lepszego w lutym?
We got to spend our lunch break at the beach. Is there anything better in February?