Showing posts with label Progressive Rock. Show all posts
Showing posts with label Progressive Rock. Show all posts

Saturday, 23 July 2011

Music of the Week - Portugal. The Man



Ostatnio było o kraju, teraz też Portugal ale w muzycznej wersji. Tak żeby dobrze zacząć weekend i wrócić do muzycznych, pierwotnych klimatów bloga.

Pamiętam ze pierwszy raz natknęłam się na płytę tego zespołu przez przypadek, kiedy szukając informacji o Portugalii kliknęłam na stronę o nich. Zaczęłam słuchać i takim sposobem, jestem z zespołem przy kolejnej (dla mnie już trzeciej, choć w rzeczywistości to ich siódma) płycie - In the Mountain In the Cloud.

Wpisując w Google Portugal. The Man dowiadujemy się, że to Psychedelic Rock, choć ja wolę raczej określać ich styl mianem progresywnego rocka. Może przez dość wyraźną mieszankę echa dźwięków bliżej nieokreślonego pochodzenia, wydedukowano teorię o psychodeliczności ich muzyki. Mnie jednak bardzo odpowiadają pobrzmiewające w tle trudne do sklasyfikowania dźwięki. Przyjemnie brzmiących, głębokich i ciepłych tonów gitar też tam nie brakuje. A pojawiające się po drodze dźwięki instrumentów smyczkowych i klawiszowych, w połączeniu z wysokim głosem wokalisty są dla mnie wisienką na tym muzycznym torcie.
Jednak nikomu chyba nie udaje się w stu procentach uniknąć popadania w pewien schemat i popełniania błędów. U Portugal. The Man problem polega na tym, że włączając kolejną płytę ciężko czasem powiedzieć który to krążek. Bo niestety, choć wszystkie są równie przyjemne w odbiorze to jednak niewiele się od siebie różnią. Ale może warto spojrzeć na to w pozytywny sposób? Może lepiej, żeby było przyjemnie i tak samo niż inaczej ale dużo gorzej?

A więc udanego weekendu!


Last time the country, this time Portugal as well, but musically. Simply to kick the weekend off nicely and go back to the musical roots of the blog.

I remember that the first time when I stumbled upon their CD was accidental and I did it while researching Portugal. I started listening to their CD and this way here I am, together with the band when they premiere their new (for me it's third, for them seventh) CD - In the Mountain In the Cloud.

When you google Portugal. The Man you can find out that their music is Psychedelic Rock. However I like calling their musical style progressive rock much more. Maybe the theory about their psychedelicness was based upon countless number of mixed sounds of a closer unknown origin. But I need to admit to be the one who enjoys those unrecognisable sounds. Pleasant, deep and warm guitar tones are not to be missed on that CD as well. And the sounds of stringed instruments and pianos, in connection with high vocal of the singer are icing on this musical cake.
However, I'm afraid that there is no one who could be flawless and don't jump into some pattern. The case of Portugal. The Man is that when you turn on a CD, you can't really say which one is it. Because unfortunately, as long as all of them are very nice in reception, they aren't much different. But maybe I should see it as an advantage? Maybe it's better to have it nice and same instead of having it different and unbearable?

Have a lovely weekend folks!

Saturday, 2 April 2011

The Weekend's Distraction

Pod tą nazwą postaram się co tydzień dodawać inną płytę i w kilku słowach postaram się uzasadnić dlaczego mój wybór padł właśnie na tą a nie żadną inną. Myślę, że zacznę od tych które stale są na samej górze listy moich ulubionych LP. Jednak czasem może to być coś, co po prostu wpadnie mi w tym czasie w ucho.

Under this post name I'll try to add other CD every week and in few words try to describe why that's the one I decided to write about. I think I'll start from those that are on top of the list of my favourite LPs. But sometimes this might just be something that I liked that week.

Kliknij w zdjęcie okładki, żeby odsłuchać płyty:)
Click the cover to listen to the CD:)

Na początek wybieram coś do czego lubię wracać niezależnie od pory dnia czy roku - Muse "Origin of Symmetry". Ta płyta ma największą liczbę odtworzeń w mojej bibliotece iTunes. I to przez nią zaczęłam ubóstwiać zespół.

Można usłyszeć tu zdolność do łączenia różnych gatunków, którą muzycy z czasem rozwinęli i która stała się później cechą charakterystyczną zespołu. Dużo tu cięższych brzmień, imponujących gitar no i oczywiście nieodłączna obecność pianina. Gdzieniegdzie zaczynają pojawiać się już także dźwięki elektro. Każda piosenka serwuje nam inne, ciekawe wrażenia. Czyli coś, co bardzo sobie cenię - płyta budzi emocje kiedy się jej słucha. A oprócz tego nie wpisuje się w klasyczny "syndrom drugiej płyty". Najczęściej po sukcesie pierwszego krążka zespoły tak bardzo starają się wydać coś ciekawego (albo po prostu spoczywają na laurach), że ze strachem włączam drugą płytę. Muse na szczęście w tą pułapkę nie wpadło. A przynajmniej nie przy drugiej płycie.

Mam wrażenie, że nic co zespół wydał po "Origin of Symmetry" nie było już tak udane. Czy to tylko kwestia przypadku, czy celowe eksperymentowanie ze stylem - tego już nie wiadomo. Ja wolę tłumaczyć to sobie jako eksperymentowanie i szukanie czegoś nowego, czym można by zadowolić fanów. Obawiam się jednak, że po części to wina rozgłosu jaki ta płyta zespołowi przyniosła (czyżby spóźniony "syndrom drugiej płyty"?). Chęć uderzenia do szerszej publiczności, co niestety wiąże się z większą komercją. Oczywiście nie znaczy to, że muzyka Muse stała się komercyjna - jednak nie są oni już tym samym, czym byli przed wydaniem "Origin of Symmetry". Choć z drugiej strony czy zmiany są przecież czymś pozytywnym?

For starters I chose something I like to go back to - no matter from the time of the day or year - Muse "Origin of Symmetry". According to my iTunes library this CD was played most often. And it definitely was the reason why I started to adore the band.

You can hear here how cleverly band starts mixing different styles, what with time was the ability they developed and what later became their hallmark. The CD is rich in heavier sounds, impressive guitars and inseparable presence of the piano. Here and there some electro sounds can be spotted. Every song leaves us different impression. And that is something I really appreciate - the CD helps to awaken feelings. And besides that it doesn't fall in the typical "second CD syndrome". Mostly after first LP's success bands try so hard to release something good (or just don't care any more) that I'm always frightened of what I'm about to hear. Luckily this doesn't apply to Muse. Well, at least not with their second CD.

I've got an impression that any other piece they released wasn't that good any more. Is it just an accident or an intentional experimenting with their style - that's something we won't know. I'd rather tell myself that it's experimenting and searching for new things they could amaze their fans with. But I'm a bit scared that it may be the fault of the fame that came to them together with this LP (the late "second CD syndrome"?). The desire of finding bigger audience which unfortunately is connected with commercialism. Obviously this doesn't mean that Muse's music became commercial - however they are not the same they used to be before "Origin of Symmetry". But on the other hand it's all about changes, isn't it?

Sunday, 20 March 2011

Pretty Day in Hampstead



Wczorajszy dzień zdecydowanie należał do jednych z piękniejszych i śmiało przypominał że wiosna tuż tuż. Piękne słońce zachęciło więc do krótkiej wycieczki do Hampstead Heath, gdzie znajduje się podobno 25 stawów. Mnie udało się zobaczyć tylko dwa. W jednym z nich można latem pływać i z tego Hampstead Heath jest najbardziej znane. Później zupełnie przypadkiem udało mi się też dojść do Parliament Hill i całkowicie nieumyślnie, drugi raz w ciągu tygodnia zobaczyć kolejną panoramę miasta. Patrząc na niektóre zdjęcia aż trudno uwierzyć, że były zrobione w Londynie!
Dodaję też mały apel. Wiem, że tam jesteście i czytacie, oglądacie i słuchacie! Dlatego proszę abyście Wy także coś napisali, chociaż kilka słów komentarza, zostawcie po sobie jakiś ślad. Taką małą zachętę dla mnie, żebym wiedziała co Wam się podoba a nad czym muszę jeszcze popracować. Bo przecież słowa sugestii są najlepszym sposobem na poprawienie tego, co się robi:)

Yesterday was one of the prettiest days so far and from early morning hours the weather didn't hesitate to remind us that spring is slowly starting. Beautiful sun encouraged me to take a short trip to Hampstead Heath which is supposed to have 25 ponds. I managed to see just 2. One of those is perfect for outdoor swimming and that's mainly what Hampstead Heath is known for. After seeing that I carried on with my walk and completely unintentionally reached the Parliament Hill. This way the second time during one week when I could get a panoramic view over the City. Looking at some of the pictures it's hard to believe that they were taken in London!
And a short appeal for you. I know that you are there reading, looking at the pictures and listening to the music. So I'm asking you to write something as well, just few words, leave a small trace after yourself. A little encouragement to me, so that I knew what you like and what should I work on. Because comments are always the best way to know what to improve!


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us

Here with Ania;)

Friday, 18 March 2011

Going Back in Time

Jedną z rzeczy za którą uwielbiam muzykę jest to, że można z nią cofnąć się w czasie. Nieistotne do kiedy i na jak długo. Wystarczy mieć choć jedną piosenkę, która przypomni te chwile co wydawałoby się już dawno uciekły.
Tak było i dzisiaj. Długo szukałam inspiracji na nowego posta aż przypadkiem trafiłam na stare zdjęcia z mojego wyjazdu do Irlandii. I wtedy zachciało mi się wrócić tam na kilka chwil. No więc zrobiłam to, co zawsze w takich chwilach robię - włączyłam muzykę, której słuchałam będąc tam.
Postanowiłam zatem dodać i muzykę i kilka zdjęć, zrobionych w czerwcu 2009 roku...

One of the most important things that I love music for is a chance of going back in time with it. No matter to when and for how long. All you need to have is just one song that will remind you of those moments that may seem to be long gone.
And that's what happened today. I spent quite a lot of time searching for an inspiration for a new post and I came up with old pictures from my trip to Ireland. And that's when I felt like going back to that place for few minutes. So I did what I always do in those moments - played the music that I was listening to when I was there.
And as a result there is today's post. Both the music and the pictures that I took in June 2009... Enjoy.




Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us