Sunday, 2 November 2014

It's time for a change!

november inspire
Zafundowałam sobie małą przeprowadzkę! Możesz mnie teraz odwiedzać pod nowym adresem (klik klik!)! Żeby nie przegapić żadnego z newsów i zawsze być na bieżąco możesz też śledzić fanpage bloga (klik klik po raz drugi) z którego zawsze najszybciej dowiesz się o wszystkich zmianach :) Mam nadzieję, że spotkamy się tam niedługo!

I treated myself to a little move recently! You can now visit me under the new address (click click!)! To stay tuned and never miss an update you can also follow the blog on Facebook (click click again). You will always find the most recent info there :) Hope to see you there soon!

Wednesday, 8 October 2014

The Music Lover


Dagmara
DagmaraDagmara
Dagmara
Dagmara

Postanowiłam, wrócić do Was z kontynuacją serii portretów i inspirujących historii. Myślę, że początek nowego roku studenckiego i (z drobnym poślizgiem) szkolnego jest dobrą okazją do złapania wiatru w żagle!
Muszę przyznać, że powrót do tej rozmowy i przygotowywanie tego posta sprawiło mi całą masę radości. Kiedy raz po razie czytałam i słuchałam tego, o czym miałam okazję rozmawiać z dzisiejszą bohaterką, czułam jak kiełkuje we mnie ziarenko pozytywności i otwartości jakie, z dużym sukcesem, Dagmara potrafi zasiać w niejednym człowieku. Tak, dzisiejszą bohaterką jest właśnie Dagmara, bardzo bliska mojemu sercu osoba, z którą przyjaźnię się już blisko dwadzieścia lat... Na samym początku ostrzegam, że przed Wami spora porcja tekstu do przebrnięcia. Dużo czasu zajęło mi wyedytowanie go do długości którą widzicie dziś, więc z ręką na sercu mogę powiedzieć że warto przeczytać każdą linijkę! Czasu spędzonego na czytaniu tak motywującego tekstu nikt jeszcze nie pożałował! Zapraszam!!! ♡

You will have to forgive me! The English version is a work in progress and will be up and running on the blog tomorrow! I hope to see you then - and I promise, it'll be worth the read...

Dagmara
DagmaraDagmara
Dagmara
DagmaraDagmara


1. Profesjonalnie zajmujesz się śpiewem. To, co robisz na co dzień jest też Twoją pasją. Co masz do powiedzenia tym niedowiarkom którzy uważają, że spełnianie marzeń jest niemożliwe?
Mam im do powiedzenia to, że życie jest tylko jedno i tak naprawdę jeżeli nie zawalczymy o te swoje marzenia, to czym się w przyszłości będziemy zajmować? Tym, co nam życie samo przyniesie? Co nam los sam podsunie? Los i tak nam będzie płatał figle przez całe życie, ale na tyle na ile możemy mieć wpływ na nasze życie – a mamy na nie naprawdę spory wpływ – tyle musimy próbować. Bo, to czy weźmiemy się za bary z tymi naszymi marzeniami, i z wszelkimi przeciwnościami które będą się piętrzyły przy realizacji tych marzeń, to zadecyduje o tym czy będziemy w przyszłości szczęśliwi czy nie. Po prostu. Warto to zrobić dla samego siebie, po prostu dla własnego szczęścia.

2.Zgadzam się, podpisuje się obydwoma rękami, bo też mam takie zdanie. Wiadomo, że jest ta grupa która gdzieś tam zawsze będzie próbowała ci na siłę udowodnić, że nie da się realizować swoich marzeń bo nie da ci to korzyści materialnych, nie pozwoli ci to utrzymać się itd. Ale, to jest to, o czym rozmawiałyśmy już tyle razy, że przecież jeżeli naprawdę wnikasz w to środowisko, angażujesz się całą sobą to zawsze znajdzie się sposób żeby się z tego utrzymać, żeby ‘to działało’, żeby te marzenia dały ci satysfakcję i nie tylko.
Tak, żeby te marzenia stały się planami a nie tylko takimi westchnieniami które pozostają gdzieś tam tylko w tej sferze takiego snucia marzeń. Tylko, żeby te marzenia przekuć w plany i próbować je realizować w życiu.

3.Bo później za lat 10., 20., 30. powiemy ‘kurczę, a mogłam/mogłem spróbować’ tak? A było, minęło. Będziemy niezadowolonymi z życia, zrzędliwymi staruchami – a tego nie chcemy!
No więc, tak jak już sama też powiedziałaś, że mierzymy się z różnymi przeciwnościami po drodze kiedy decydujemy się na realizację tych naszych marzeń. Moje kolejne pytanie też się do tego troszeczkę odnosi, bo droga do celu który postawiłaś sobie kiedy byłaś jeszcze ‘nastolatką’, w liceum – do celu którym było dostanie się na studia dzienne, na naszej Katowickiej Akademii Muzycznej – była bardzo wyboista. Zajęła dużo czasu, pochłonęła dużo energii i pracy ale w między czasie nie poddałaś się. Dopięłaś swego, teraz stale się rozwijasz, pojawiają się nowe możliwości, zdobywasz kolejne umiejętności, stale osiągasz coraz więcej. Jak uważasz, czego nauczyłaś się w tych trudnych chwilach?

Na pewno nauczyłam się tego, że nie można się poddawać. Że jeżeli jest się absolutnie pewnym tego, czego się chce to trzeba po prostu do tego dążyć choćby nie wiem co się działo. Choćby się waliło i paliło to, nie można tego odpuścić. Tak jak mówię – jeśli jest się absolutnie pewnym, że ta droga jest dla mnie dobra. Że jestem wtedy jak ryba w wodzie i że to mi jest absolutnie potrzebne do szczęścia. Jeżeli ta pewność jest, to te przeciwności jest się w stanie pokonać.
Myślę, że chyba nawet ważniejszą rzeczą której się nauczyłam jest to, że trzeba doceniać to, co się ma. Mam na myśli docenienie tego finału, tego sukcesu. Że jeżeli w końcu się tego dopnie, to ta satysfakcja i ta radość jest większa niż by nam to przyszło ot tak, jakoś łatwo.
Więc, na pewno ta wyboista droga nauczyła mnie doceniania tych każdych kolejnych kroków. Choćby one były nie wiem jak małe. Choćby to był jeden dobry występ, który np. został pochwalony przez jedną czy dwie osoby. A później, tak jak mówię, docenianie tych kolejnych kroków które się własnym wysiłkiem gdzieś tam osiąga. Jak jest łatwo to ta satysfakcja jest na pewno mniejsza.

4.Właśnie, mówisz że nawet jeśli jedna, dwie osoby pochwalą Twój występ to jest fajne, ale co jeśli powiedzą, że było coś nie tak? Dlatego chciałam zapytać, co według Ciebie jest lepsze – konstruktywna krytyka czy może subtelne sugestie, rzeczowe argumenty? Co jest lepsze i dlaczego?
Myślę, że każdy jest inny i do każdej osoby coś innego będzie trafiać. Są osoby, bardzo wrażliwe na swoim punkcie i myślę że taka krytyka może je podłamać czy wręcz zniszczyć. A, akurat ja lubię krytykę i tak jak zawsze powtarzam, ja się żywię krytyką.

5.Ja bardzo lubię to określenie!
Tak?

6.Tak, poza tym przecież krytyka tak bardzo pozwala się rozwijać.
Tak, ja nauczyłam się najwięcej od ludzi którzy mnie krytykowali. Nie… nie jakoś drastycznie i agresywnie czy w jakiś taki sposób gdzie mówili że jestem beznadziejna. Ale, krytyka czyli zwracanie mi uwagi na to, co ja robię źle, no to, to mnie najbardziej uczy. I właśnie od tych ludzi którzy byli takimi dosyć surowymi nauczycielami, takimi którzy nie przymykali oka na moje niedoskonałości tylko wskazywali mi je, bardzo dokładnie i każdy drobny błąd wytykali, to ja od tych osób się nauczyłam. Więc, dla mnie jest to najbardziej rozwijające. Po prostu, rozwijające.

Dagmara
DagmaraDagmara
DagmaraDagmara
Dagmara
Dagmara

7.Teraz, z troszkę innej beczki choć nie do końca bo, to w pewien sposób łączy się z tym co mówiłyśmy wcześniej. W moim odczuciu jesteś idealnym przykładem na to, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Udowadniasz, że jeśli nie da się wejść drzwiami to trzeba gdzieś którymś oknem bo któreś na pewno będzie uchylone. Niestety, nie każdy wychodzi z takiego przeświadczenia, są ludzie którzy po drodze się poddają, stwierdzają że dobra, nie będę szukać tych okien bo wszystkie są zamknięte. No ale co wtedy? Co Ty byś zrobiła w takiej sytuacji kiedy wydaje Ci się, że albo nie ma już wyjścia albo najzwyczajniej w świecie jesteś zmęczona tym co się właśnie dzieje i wydaje się że się już nie da?
Szczerze powiem, że nie do końca wiem bo nie jestem alfą i omegą i oprócz tego, że wykonałam jakąś pracę, żeby dojść do tego o czym marzyłam i pragnęłam to też miałam ogromne szczęście do ludzi którzy byli wokół mnie i którzy wierzyli w to, że mi się uda. I bardzo mocno mi dopingowali. To jest moja rodzina, to są moi przyjaciele, którzy nie zwątpili w to, że mi się uda. Którzy, nie powiedzieli mi że mam jakąś głupią zachciankę. Więc, uważam, że w pewnym sensie jestem przez życie uprzywilejowana, do tego żeby mi się udało. Więc, nie czuję się upoważniona do wygłaszania mądrości, że ‘co jak jest tak naprawdę bardzo trudno?’, bo ja uważam że aż tak bardzo trudno nie miałam. Miałam, pod górkę, ale miałam wsparcie ludzi. I myślę, że to jest szalenie ważne. A, jeżeli komuś zabraknie tego wsparcia to myślę, że łatwiej o jakieś podłamanie się i o wycofanie się z tej drogi. Zwłaszcza jak jest kilka porażek, upadniemy kilka razy, kilka razy nam się nie uda. I tak naprawdę myślę, że oprócz tego że my wykonujemy jakąś ogromną pracę nad tym żeby nam się udało to ci ludzie wokół nas, oni też mają znaczenie. Oni mają bardzo duże znaczenie. I tak naprawdę, odciąć się od tego i robić swoje jest bardzo trudno. Dlatego ja sobie bardzo cenię, że miałam wsparcie wielu, wielu ludzi którzy mi dopingowali w tym żebym dopięła swego.

8.Dobrze, to teraz już naprawdę z innej beczki! Pytanie dość długie z konkretnym wstępem.
Mnie często dopadają takie refleksje, im jestem dłużej w Polsce tym one są niestety coraz częstsze, że my jako naród, Polacy, bardzo lubimy komplikować sobie życie. Wchodzisz do sklepu, pani czasem się uśmiechnie i powie ci ‘dzień dobry’ no, ale nie zawsze. Albo próbujesz coś najzwyczajniej w świecie załatwić, to może nam ktoś dać odczuć, że nie do końca jesteśmy mile widziani. Wydaje mi się, że my Polacy tak też mamy, że zamiast zobaczyć że, np. może idiotyczne porównanie, ale zaczyna się przejaśniać i przestaje padać, to dochodzimy do wniosku że tam dalej pada ten deszcz, teraz już tylko mżawka ale pada. Nie dosłownie, tak jak mówię, ale wydaje mi się, że Ty z kolei zawsze starasz się być pozytywnie i optymistycznie nastawiona do świata. Próbujesz nawet tych niedowiarków i pesymistów naprostować, przekonać że jest dobrze. No i właśnie, czy jest dobrze? Czy my jako naród mamy się z czego cieszyć i może niepotrzebnie się dobijamy? Czy masz jakąś receptę na to żeby być takim optymistą?

Hmm… Na pewno nie jestem w stanie powiedzieć jakiejś szczegółowej diagnozy na temat naszego narodu bo nie mam wielkiego porównania. Wszelkie moje wyjazdy zagraniczne to są tylko wyjazdy turystyczne, wakacyjne, które niekoniecznie sprzyjają żeby przyjrzeć się całemu społeczeństwu – tak jak Ty miałaś okazję podczas długiego, kilkuletniego wręcz pobytu zagranicznego. Ale tak, komplikujemy sobie życie, komplikujemy je sobie niepotrzebnie i dobijamy się niepotrzebnie. Porównujemy się do krajów zachodnich, opisując je w swoim umyśle jako niewyobrażalną idyllę, mówiąc, że u nas jest be, niedobrze, najgorzej a tam jest manna z nieba. Wszędzie trzeba sobie zapracować na to co się ma. Wiadomo, niektóre warunki i okoliczności są bardziej lub mniej sprzyjające. Ale tak jest wszędzie.
Ja zawsze jestem zwolenniczką powiedzenia, że mogło być gorzej. Dlaczego nie porównać naszego kraju do krajów w których wiecznie toczą się wojny, ludzie nie mają szans na rozwój osobisty, zawodowy, im to nie jest dane. Więc cieszmy się z tego , co mamy. Oczywiście, nie bądźmy bezkrytyczni, nie wychwalajmy czegoś co jest nie fajne ale też cieszmy się z tego co jest nam dane. I z tego co mamy, jakie mamy otoczenie. Wykorzystujmy to, bierzmy to za dobrą monetę.

Zapytałaś o receptę, to może to jest właśnie ta recepta. To gdzie jesteśmy i w jakich realiach jesteśmy osadzeni nie zawsze możemy to zmienić. Jeden może wyjechać drugi nie. Jeden chce, drugi nie. Ale wykorzystajmy to, co mamy. Nie jest aż tak beznadziejnie żeby nie dopatrzyć się plusów i pozytywnych stron. Myślę, że to jest gdzieś tam ta recepta. Szukajmy tego, co jest dobre. Nie szukajmy sobie na siłę problemu - nie mogę zrobić czegoś bo mój kraj, moje otoczenie mi na to nie pozwalają. Trzeba szukać tej jasnej strony życia. Dzisiaj jak mnie złapała taka wielka ulewa w Katowicach, próbowałam ją przeczekać i patrzyłam cały czas przez okno i cały czas widziałam że ten deszcz już ustaje – on tak średnio ustawał, ale ja go widziałam jako coraz słabszy!

9.Zbliżmy się więc do finału... W Twoim odczuciu… Co dla Ciebie jest najważniejsze w Twoim wymarzonym miejscu na Świecie w którym kiedyś zamieszkasz? Myślisz że może to być nasz Śląsk?
Nie mam zielonego pojęcia gdzie zaniesie mnie życie. A może dobrze że nie wiem? Z jednej strony tu gdzie mieszkam czuję się dobrze. Mam tu najbliższych, mam tu uczelnię, która myślę że mnie rozwija. Na razie, wszystko czego mi potrzeba mam na miejscu. Ale czuję, że nie zawsze tak będzie. Być może, nie zawsze te moje potrzeby będą zaspokojone tu i być może będzie trzeba po to pojechać. Po to, żeby zaspokoić jakieś potrzeby, może marzenia. To się okaże. Ale jakie miałoby być to miejsce? Hmmm… Myślę, że tak jak już też rozmawiałyśmy - miejsce tworzą ludzie. I dobrze by było żeby w takim miejscu móc się otoczyć ludźmi, którzy będą życzliwi, będą serdeczni bo tak się po prostu łatwiej żyje. Z kimś bardzo niechętnym czy wręcz złośliwym za ścianą żyje się niezbyt komfortowo i niezbyt przyjemnie i nie ułatwia nam to życia. Wręcz utrudnia. Więc myślę, że to by było bardzo ważne. I, jeśli to miejsce będzie spełniało moje potrzeby zawodowe czy prywatne, jakiekolwiek osobiste no to wtedy będzie TYM miejscem. A, że teraz nie wiem gdzie to miejsce będzie to myślę, że to jest fajne. To jest ekscytujące i jest na co czekać w życiu.

10.No to mamy finał! Dziękuję Ci bardzo za rozmowę!
(szeptem) Ale fajnie… kurczę!

Dagmara

Tuesday, 2 September 2014

My very own, personal place...


Mazury
Mazury
Powoli żegnając się z latem witam Was. Za mną dwa burzliwe, momentami trudne ale jeszcze częściej wypełnione pięknymi chwilami miesiące. Zniknęłam, zbierałam siły, walczyłam ze swoimi wewnętrznymi słabościami, przekraczałam granice, udowadniałam sobie że potrafię i próbowałam
(a raczej próbuję) układać kolejny etap swojego życia... Działo się dużo - to zdecydowanie. Żałuję, że nie mogłam być tutaj w tych, czasem przełomowych dla mnie, chwilach ale za to wracam teraz już na dobre. Z jeszcze większymi siłami! I jeszcze większym uśmiechem na twarzy którego nie dam sobie łatwo odebrać!
Nieodłączną dla mnie częścią mijających wakacji było niekończące się szukanie motywacji. Szukałam jej w, przede wszystkim, rozmowach z ludźmi. Wspaniałymi, inspirującymi, ciekawymi, przekraczającymi granice i tworzącymi nowe, cudowne rzeczy ludźmi. Tak też narodził się pomysł projektu który, wspólnie z dobrze Wam znaną Anią, ruszy w najbliższych tygodniach. Ruszy pod inną domeną i w innym miejscu w sieci ale zapewniam, że dowiecie się o nim niezwłocznie!


As I'm saying goodbye to the summer that slowly goes away, I'm saying 'Welcome back' to you. Two very eventful, at times difficult but more than anything packed with beautiful moments months have gone by. I've disappeared, gathered energy, fought with my weaknesses, crossed boundaries, proved to myself that I can do it and I tried (or am still trying) to sort the next chapter of my life out... There was a lot going on - that I do know for sure. I regret I couldn't have been here in these, sometimes groundbreaking for me, moments but now I'm coming back to this place for good. With even more strength! And an even wider smile on my face that I won't give up so easily!
An inseparable part of this years' holidays was an endless search for motivation. I was looking for it in, above anything else, conversations with people. Amazing, inspirational, interesting, boundaries-crossing and productive people. That's also how an idea for a new project was born. A project that will kick off within the next few weeks in collaboration with Ania, whom you should already know around here. It'll all start under the new domain and in a new place but you will most definitely be one of the first people to find out about it!


Mazury
Mazury
Mazury
Czuję, że jestem Ci winna pare słów wyjaśnień... Ale zanim przejdziesz do ich przeczytania dodam tylko, że dzisiejszy post okraszony jest zdjęciami zrobionymi w czasie mijających miesięcy. Wszystkie pochodzą z pięknych, malowniczych i pełnych cudownych wspomnień Mazur. Mam nadzieję, że to miejsca spodoba Ci się równie mocno jak i mnie.
A wracając do moich wyjaśnień... Zniknęłam na bardzo długo, już od dawna walczyłam z ogromnym brakiem inspiracji i nie czułam że jestem gotowa tworzyć i rozwijać to miejsce. Czasem, odczuwałam zbyt mocną ingerencję z zewnątrz którą przez długi czas uważałam za dobrą i potrzebną - tak próbowałam to sobie tłumaczyć. Jednak kiedy zaczęły mijać kolejne tygodnie, kiedy przekładałam kolejne kartki w kalendarzu a tutaj wciąż świeciło pustkami zaczęłam szukać przyczyny. Zastanawiać się co zmienić i jak to zrobić. Wiedziałam, że jeśli tylko spróbuję wymusić kolejny wpis Ty od razu to odczujesz. Dlatego postanowiłam czekać - wbrew wszystkim i wszystkiemu. Czekać, aż odpowiedni moment inspiracji przyjdzie a słowa znów same popłyną. I w końcu tak się stało. Dlatego wracam tu właśnie z początkiem września. Nowy rok szkolny jest dobrą umowną datą na próbę rozpoczęcia czegoś od nowa. Usiadłam wygodnie i zaczęłam pisać, z jednym założeniem - muszę postawić na szczerość. Muszę zaserwować wszystkim wpis wprowadzający. Ale muszę to zrobić nie tylko dla Ciebie. Robię to też dla siebie, bo bardzo lubię kiedy w moim życiu panuje kontrolowany porządek. Potrzebuję czarno na białym jeszcze raz zobaczyć, że czas ciszy i odpoczynku był potrzebny żeby móć spróbować od nowa. Mam nadzieję, że cierpliwie będziesz trzymać za mnie kciuki i równie cierpliwie będziesz wracać tu po więcej - jednym z moich postanowień jest pisywać tu regularnie, na wybrane uważnie tematy. Pisywać tu regularnie nie dlatego, że chcą tego inni ale dlatego że wbrew wszystkim i wszystkiemu stęskniłam się za tym zupełnie moim, osobistym miejscem...


I feel that I owe you an explanation... But before I get down to it, I'll just tell you that all the photos that I'm posting up today come from the passing months of silence. Most of the images were taken in the beautiful, picturesque and packed with amazing memories Mazury (North-East Poland). And I hope, that you will like this place just as much as I do.
Now, getting back to my explanation... I've disappeared for a very long time. For even longer I've been attempting to fight my inner lack of inspiration and I didn't feel ready to create and help make this place grow. Sometimes, I could feel too much of an outsiders' interference that, for quite a while, I've considered important and useful - that's how I've tried to explain this to myself. But when the next weeks have started to go by, I was flipping over next pages of the calendar and this place was just as empty the entire time, I figured I need to find the cause. I started to wonder what to change and how to do it. I knew, that if I start to force a new post you will sense it instantly. This is why I decided to wait - in spite of everything and everyone. To wait for the right moment of inspiration, when the words will start to just flow again. And it finally happened. That's why I'm coming back to this place with the beginning of September. I think a new school year is a really good 'symbolic' date for starting fresh. I sat down comfortably and started writing with just one assumption - I need to focus on sincerity. I need to prepare an introductory post. But I need to do it not just for you. I have to do this for myself, because I like it when a controlled order takes the lead in my life. I need to - once again, black ink on white paper - see that the time of silence and rest was much needed to be able to start fresh. I hope that you will patiently keep your fingers crossed for me and just as patiently will decide to keep coming back for more. One of my 'new year's resolutions' is writing here regularly, about carefully chosen topics. Writing here regularly not because others want it but because, in spite of everything and everyone, I've grown to miss my very own, personal place...


Mazury
Mazury
Mazury
Mazury
Mazury
Mazury

Friday, 27 June 2014

Strawberry & Rhubarb Cheesecake


Koniec tego! Minęło półtora tygodnia bez nowego wpisu - karygodne! Dziś więc raczę Was bardzo smaczną nowością... Wspominałam o niej jakiś czas temu kiedy zakasałam rękawy i zabrałam się do wypiekania. Obiecałam też wtedy, że jeśli przepis pozytywnie zda test urządzony mu przez moje kubki smakowe, to dorzucę go tutaj w podwójnej wersji językowej. No i na dodatek słyszę ostatnio, że powinnam częściej dzielić się przepisami więc proszę bardzo - mówisz i masz!
Będziecie jedynie musieli wybaczyć mi dzisiejsze zdjęcia. Jako że dalej męczę się bez mojego laptopa i muszę radzić sobie bez porządnych programów do obróbki zdjęć, to coraz częściej polegam tylko na moim telefonie. Mam nadzieję, że nie pogniewacie się za ten jednorazowy (oby!) wybryk...

• • •

That's it! It's been a week and a half and not a single sign of a new post - simply unforgivable! That's why today I'm regaling you with a very delicious novelty... I've mentioned it a while ago, when I rolled up my sleeves and started baking it. I promised back then that, if the recipe will pass the flavour test on my taste buds, I will post it up here in a double language version. On top of it all, I've been hearing more voices telling me that I should start sharing more recipes with you and stop keeping them all to myself so, there you go - you want it, you have it!
The only thing that you will have to forgive me today are the images. I'm still 'laptopless' and need to make do of what I have. I don't have access to my beloved photo editing programmes and have to rely only on my phone more and more. That's why I really hope that you won't get angry with me for this (hopefully!) only time without proper photos...


Cheesecake, strawberries & rhubarbCheesecake, strawberries & rhubarb


Polską wersję językową przepisu możecie znaleźć po kliknięciu TUTAJ. Oryginał pochodzi ze świetnego Gotuję Bo Lubię, które sprawdza się za każdym jednym razem! Pomyślałam więc, że nie ma sensu przepisywać wszystkiego jeszcze raz na mojego bloga, skoro nie zmieniłam z oryginału ani jednej rzeczy. Smacznego!

• • •

The original recipe comes from a Polish blog and for those interested, you can find it after clicking THIS LINK.
For everyone of you waiting for the English version - bake and enjoy! And don't forget to share it with your friends and let me know how it turned out!

INGREDIENTS FOR THE DOUGH
• 3 cups all purpose flour
• 200g unsalted, soft butter
• 2/3 glass of sugar
• 1 egg
• 2 egg yolks
• 2 tablespoons sour cream

FRUIT LAYER
• 300g of rhubarb
• 250g strawberries
• 1/2 cup water (125 ml)
• 3/4 cup of sugar
• 40g all purpose flour
• 50g potato starch

CHEESECAKE LAYER
• 1kg cream cheese
• 3 tablespoons sour cream
• 3 large eggs
• 1 cup sugar
• 1 packet vanilla flavoured pudding mix


Cheesecake, strawberries & rhubarbCheesecake, strawberries & rhubarb


Knead the dough from all the DOUGH INGREDIENTS. If you find the dough too sticky, you can add a bit of flour but be careful not to overdo it - the dough should be soft, tender and easy to shape. Put the dough into the cake tin with a 26-28 cm diameter. Remember to fill both the bottom and the sides of the tin carefully. Place the cake tin with the dough in a fridge.

Cut the rhubarb and strawberries, mix them with the sugar and place them in a pot for around 15 minutes.

Place all of the CHEESECAKE LAYER ingredients in a large bowl and, using the mixer, mix well only until combined (around 30 seconds). Leave it on the side.

Go back to the rhubarb and strawberries. Put the pot on the stove and boil the fruit for around 10 minutes (until the juice comes out and the rhubarb is soft). In the meantime, combine both flours with water (do it carefully and make sure there are no clumps - using a blender might help) and pour it into the boiling fruit. Boil it over a slow fire only until the mixture becomes very thick. Put the hot fruit mix onto the tin with the dough, spread evenly and top it with the cheese mix.

Put the cake tin into the oven preheated to 180 degrees and bake for at least 75 minutes.
Once the cheesecake is baked, cool it down to a room temperature and let it sit in the fridge overnight. Decorate with fresh fruit before serving and enjoy!


Cheesecake, strawberries & rhubarb
Cheesecake, strawberries & rhubarb

Sunday, 15 June 2014

The Humanist


The HumanistThe Humanist
The HumanistThe Humanist
The HumanistThe Humanist

Dziś prezentuję Wam kolejną w serii rozmowę - tym razem z Martą, z którą miałyśmy okazję poznać się na studiach. To, co serwuję Wam dziś jest odrobinę dłuższe ale obiecuję że warte każdej przeczytanej linijki! Mnie od razu poprawił się humor kiedy pochłonęłam to, co Marta mi wysłała i poczułam mocny przypływ pozytywnej energii. Ostrzegam, rozmowa motywuje!

Today, I'm presenting you with another within the series conversation - this time with Marta whom I met during our university years. What I'm sharing with you today is slightly longer but, I promise, worth every line that you'll read! As soon as I absorbed everything that Marta sent through, I felt all the positive energy that she has attached to all her answers. Careful, the conversation is very motivating!

1.Na stałe mieszkasz w Londynie, stąd też się znamy. Zacznę więc podobnie jak ostatnio, co w tak młodym wieku zaprowadziło Cię aż do tego miasta?
Sama często zadaje sobie to pytanie... ;) Odkąd pamiętam byłam typem domownika, nie lubiłam zmian a dłuższe przebywanie w aucie lub autokarze powodowało objawy choroby lokomocyjnej. Miałam zaplanowane życie, dokładnie wiedziałam czego chcę (tak mi się wtedy wydawało) aż nastał moment pisania matury i wtedy wszystko się odmieniło. Pojawił się ogromny znak zapytania na mojej przyszłości, wszystkie moje plany stały się niewyraźne i niesatysfakcjonujące. Miałam 18 lat, ukończoną szkołę, całe życie przed sobą i decyzje do podjęcia - te pierwsze, prawdziwe bo już dorosłe, odpowiedzialne i niosące konsekwencje. Nie byłam gotowa na taką odpowiedzialność i chciałam uciec, spróbować czegoś innego no i pojawił się pomysł wyjazdu do Londynu. Znałam angielski a Londyn jako duże miasto w obcym kraju, stolica Europy pełna możliwości był zdecydowanie czymś ‘innym’. Byłam młoda, nie miałam żadnych zobowiązań, nic do stracenia więc dałam się ponieść przygodzie i... wcale nie żałuję. Uważam, że nie ma przypadków. To było moim przeznaczeniem, tak miało się stać.

1. You are based in London, that's where we met. That's why I'll start similarly to last time. What made you move to this city in such a young age?
I ask myself this question quite often... ;) Ever since I can remember I was the type who prefers home environment, I didn't like changes and being in the car or on a bus for too long caused travel sickness. I had my life planned, I knew exactly what I wanted (at least that was what I thought back then) until the moment when I had to take my final exams and everything has changed. A huge question mark appeared in my life and my future, all of my plans, seemed unclear and unsatisfactory. I was 18, had just graduated, my whole life was ahead of me and I had to make first, serious because grown up, responsible and consequence bearing decisions. I wasn't ready for such a responsibility and I wanted to run away, try something new and different. This was how the idea of coming to London was born. I spoke English and London with its reputation of the capital of Europe, full of possibilities was most definitely something 'different'. I was very young, I didn't have any commitments, nothing to lose. That's why I decided to get carried away by the adventure and... I don't regret it. I think there are no coincidences. This must have been my destiny, it was supposed to happen to me.


The HumanistThe Humanist
The HumanistThe Humanist
The HumanistThe Humanist


2. Stale i niestrudzenie szukasz tej prawdziwej pasji w swoim życiu, nie boisz się zmian i jesteś otwarta na nowe doświadczenia. Co powiedziałabyś tym którzy w którymś momencie poddają się i odpuszczają swoim poszukiwaniom?
Odwaga jest w każdym z nas, czasem potrzebujemy tylko delikatnego pchnięcia. Trzeba zdawać sobie sprawę że mamy tylko jedno życie i nieważne jak długo będziemy żyć, ale jak intensywnie. Bierzmy więc każdą szansę bo każde doświadczenie, nawet te złe, uczy nas czegoś. Chyba każdy ma te gorsze dni, to całkiem naturalne zwłaszcza w zderzeniu z rzeczywistością która nie zawsze jest taka jakbyśmy chcieli. Ale nie należy się poddawać bo czasem to nie nasz obrany cel jest szczęściem ale droga do niego, spotkani ludzie, piękne widoki, nowe smaki, doświadczenia - to na zawsze pozostanie w nas.
Kiedy mam gorsze dni staram się sobie przypomnieć jak wiele osiągnęłam, jak dużo mam. Moja rodzina, przyjaciele - to zawsze pomaga mi iść do przodu. Nasze życie to jedna wielka podróż, pragniemy odnaleźć w niej szczęście i miłość. I każdemu z nas się to należy, uważam że kazde istnienie ma sens. Im uważniej człowiek żyje, cieszy się z małych rzeczy tym jest szczęśliwy. Wyłapuj to co najpiękniejsze w życiu, a będziesz widział coraz więcej piękna i dobra wokół Ciebie :)
To chyba nazywa się świętość kiedy człowiek pokonuje samego siebie, ma nad sobą kontrolę. Chyba tak jest, że całe życie walczymy ze sobą wiecznie się przewracając i błądząc, ale najważniejsze jest to że ciągle się podnosimy i idziemy naprzód mimo że czasem chcemy się poddać. Ta duma gdy podnosimy się chyba jest największym motywatorem do tego, by właśnie nigdy się nie poddawać.

2. Constantly and restlessly you keep on searching for the real passion in your life, you aren't afraid of changes and you're open to new experiences. What would you say to those who, at a certain point give up and let go in their search for what's important to them?
We all have some courage within ourselves, sometimes we just need a little 'push'. It's important to eventually realise that we only have one life to live and it's important to live it to its fullest. That's why we should take every chance and opportunity we get because every experience, even the bad one, teaches us something. I think everyone has worse days, it's pretty normal especially when we clash with the reality which isn't always easy on us. But there's no point to give up because it may turn out that not the aim is our given happiness but the path we choose to get to it - the people we meet, the beauty of the world, new flavours, experiences. These things will always stay with us.
When I have a worse day I try to remember how far I got to this point, how much I have. My family, friends - this always helps me move forward. Our life is one big journey and happiness and love are what we're trying to find on our way. Everyone deserves it, I believe that every being has its meaning. The more attentively we live, the more joy we find in little things the happier we are. Try and catch those most beautiful things in life and you will start seeing more beauty and good around you :)
I think you may call it holiness when a person learns how to win with their own weaknesses, has control over their life. I think this is what life is about - trying to keep on fighting with ourselves, constantly falling over and losing our way. But the most important thing is that we end up stadning up and keep on going despite all the times when we want to give up. This pride within you after you make it through is probably the biggest motivator for this, to never give up.



3. Skrycie marzysz o tym żeby wrócić do Polski, co Cię tam ciągnie poza oczywistymi - rodziną, przyjaciółmi?
Od 5. lat jestem podróżniczką, często zmieniam miejsce zamieszkania, poznaje ludzi z rożnych kultur co jest niesamowicie interesujące i satysfakcjonujące. Ale 18. lat przebywania w mojej ojczyźnie również położyła piętno tej kultury do której czuję przynależność i w której czuję się najlepiej, bo jestem u siebie. Poza tym, uważam że zmieniać ojczyznę i sprawiać by była lepsza jest naszym obowiązkiem. Równocześnie trudno mi jest powiedzieć co się wydarzy w przyszłości, przestałam planować swoje życie, bo wiem że to nie ma większego sensu, trzeba być otwartym i tak właśnie staram się żyć.

3. You secretively dream about coming back to Poland, what's the thing that magentises you to that place despite the obvious - family, friends?
For 5 years now I've been a traveller, I keep on changing places where I live, I meet people from all the different cultures which is extremely interesting and satisfying. But being in my home country for 18 years has also left an extreme impact on me, the impact of the culture that I feel I belong to and in which I feel best because that's when I'm in my place in the world. Besides, I'm a big believer in our duty to change our homeland, help it grow and make it better. At the same time it's really difficult for me to say what will happen in the future. I've stopped planning my life because I know there's no point in doing that. What does make sense is being open and this is how I try to live my life.



4. Coraz więcej naszych rodaków decyduje się na przyjazd na 'zieloną wyspę' ale po przyjeździe bardzo szybko przychodzi moment rozczarowania. Chyba poznałam niewielu Polaków którzy otwarcie mówią że dobrze czują się w Anglii. A jakie są Twoje odczucia i obserwacje?
Ja też poznałam tu wielu Polaków, jest nas tu naprawdę sporo. I wydaje mi się, że doświadczenie zależy indywidualnie od człowieka. Niektórzy przyjechali tutaj ze względu na trudną sytuację którą mieli w Polsce, więc tutaj czuja się lepiej. Myślę, że zależy to od osobowości człowieka, od tego jak jego życie się potoczy, co dla niego jest ważne. Londyn a Anglia to dla mnie dwa różne światy. Londyn może być rozczarowaniem gdy budujemy sobie jakiś idealistyczny obraz, ale jeśli otwarcie ale rozsądnie do niego podchodzimy, daje nam wiele możliwości i na pewno uczy życia.

4. More and more Polish decide to go abroad to the 'green island' but soon after the arrival there is a moment of disappointment. I don't think I met many Polish people who openly say that they feel at home in England. What are your observations and impressions?
I've also met many Polish over here, there are so many of us who live in the UK. And I think that the experiences depend individually on a person. Some have come over here because of a very difficult situation that they have been struggling with in Poland, so they feel much better over here. I think, to a large extent, it depends on a person's personality, on how their life will go, what is important to them. London and England are to me two completely different worlds. London can be a huge disappointment when we have an idealistic image, but if we are open and rational about it, the city gives us numerous opportunities and surely teaches how can life be.



5. Jesteś zapaloną podróżniczką słynącą wśród swoich znajomych ze spontanicznych podróży. Jakie miejsca udało Ci się już w ten sposób zwiedzić? Co takiego jest w tych wycieczkach? Nie boisz się że coś pójdzie nie tak?
Czytając książki podróżnicze przekonuję się co znaczy prawdziwa spontaniczność. Ja potrafię być spontaniczna, ale raczej na krótkie wypady więc za dużo nie mam się o co bać. Najbardziej spontaniczne wyjazdy to pewnie Amsterdam, Walencja i Andaluzja. Były one spontaniczne, szalone i interesujące. Chociaż na ogół jestem zorganizowana i lubię się przygotować do podróży, to często takie spontanicznie wyjazdy są świetnym pomysłem. Jadąc nieprzygotowanym do nowego miasta, pozwalamy sobie na odkrycie zaskakujących miejsc, poznanie ciekawych ludzi i wyrobienie sobie własnego zdania o tym miejscu.

5. You are a passionate traveller known among your friends for spontaneous trips. Which places did you get to visit so far? What's so exciting about this kind of travelling? Aren't you afraid that something will go wrong?
Reading different travel books I realise what does a real spontaneity mean. I can be spontaneous, but rather in short-haul getaways so I don't really have anything to be afraid of. My most spontaneous trips were to Amsterdam, Valencia and Andalusia. They were quite crazy, interesting and spontaneous. Even though generally I'm a very well organised person and I like being prepared for the trip, I think that these kinds of short, spontaneous trips can be a great idea. If you go to a new place unprepared, you give yourself and opportunity to discover unexpected places, meet interesting people and develop your very own opinion about the place.



6. Masz jakąś swoją prywatną 'bucket list'? Jest coś co strasznie chciałabyś zrobić w nadchodzących latach, jakieś doświadczenia które uważasz że koniecznie trzeba zaliczyć? ;)
Jeszcze nie mam ‘bucket list’ ale pomyślę o tym... ;) Jestem podróżniczką i miłośniczką człowieka więc moim marzeniem jest wyjechać w podróż taką dłuższą, może pół roczną po Azji. Chciałabym doświadczyć innej kultury, zobaczyć jak zachowanie ludzkie zmienia się w zależności od tła kulturowego i tradycji.

6. Do you have your private 'bucket list'? Is there anything you would really want to do in the upcoming years, some experiences that you think are a must? ;)
I don't have a bucket list just yet but I will think about it... ;) I'm a traveller and I have a great passion and interest in humanity so my dream is going away on a trip, a long one, maybe half a year around Asia. I'd like to experience a completely different culture, see how does the human behaviour change depending on the cultural background and tradition.



7. Co dla Ciebie jest najważniejsze w Twoim wymarzonym miejscu na Ziemi w którym kiedyś, w końcu zamieszkasz?
Jestem jeszcze młoda, mam dużo rzeczy do odkrycia, pewnie więc nie raz jeszcze zmienię na ten temat zdanie. Ale na chwilę obecną najważniejsi są ludzie, to oni tworzą miejsce. Myślę, że znasz to przysłowie: twój dom jest gdzie twoje serce. Jeśli w końcu się osiedlę to na pewno to będzie miejsce, w którym jest moja rodzina i gdzie otaczają mnie dobrzy, pozytywni ludzie. No a tak poza tym jakiś piękny widok na góry nie byłby zły ;)

7. What's the most important thing to you in your dream place on the Planet where you will eventually settle down one day?
I'm still very young, there are so many things I have to discover so I'll probably change my mind about it many times. But for the time being people are the most important, they make the place. I think you probably know the saying: your home is where your heart is. If I will eventually settle down it'll definitely be a place close to my family and where I'm surrounded by good, positive people. And besides that, a nice view to the mountains wouldn't hurt ;)


The HumanistThe Humanist
The HumanistThe Humanist
The Humanist